środa, 30 listopada 2011

Wreszcie udało mi się zasiąść do pisania.  
Na początek odrobina zaległości.
Pod koniec zeszłego poprzedniego tygodnia - tak w okolicach 20 -tego szanowne brzozy na podwórku moim jak i za płotem zgubiły liście :)) . Jak to bywa cały trawnik i wszystko dookoła zasypywane jest liśćmi dzien w dzień. MAmy małego lenia i nie lubimy dużo czasu spędzać na dworze w smętne dni więc nasze liśćie suszą się i nabierają mocy prawnej ::)))))   Po tym czasie trochę szkoda nam pracy włożonej w kolejny trawniak - tak to już 3 nasz trawnik w tym miejcu - bieżemy się do pracy :))






Efekty były widoczne dopiero w okolicy obiadu :)

Po obiedzie należało skończyć ponczo dla mojej mamy - zachciało się Pani golfu - i słusznie :)



Oraz zrobić prezent na urodzino imieniny dla siostry oewj Pani :) Prezentem tym był otulacz przyozdobiony wydrutowanym kwiatkiem - przepis na niego wzięłam z czyjegoś bloga , jak znajde adres to umieszczę  . Prezent się spodobał :))




Przed imprezą ,  a co za tym idzie, lekkim obżarstwem , należało pospacerować co by miejsce na nowe kalorie zrobić :))))





Google Website Translator Gadget