sobota, 30 lipca 2011

Wakacje .. a raczej już po :))

Ech wakacje . To czas lenistwa czyli odpoczynku :) wyjazdy , powroty, atrakcje i spłukiwanie się z funduszy :) - zwłaszcza jak wyjeżdża się z młodymi :).
Postanowiliśmy z Panem wyruszyć do Łagowa pod namiot . Jest to przepiękne poniemieckie miasteczko z pięknym zamkiem i cudnymi zakątkami





Wydawało mi się że z młodymi to wprawa ekstremalna, na szczęście to tylko moje niespełnione obawy.  spisała się znakomicie , pogoda nam dopisała, a co najważniejsze humory, których zepsuć nie mogła nawet czwartkowa ulewa. Namiot nie odpłynął :)) a my w piątek rano szybciutko zwinęliśmy manele i siup na trasę . Powrót był dla mnie podróżą okropną ale to tylko dlateggo że lubię z dziećmi podróżować nocą. W ciągu dnia przejechanie 500 km zajęło nam 9h. Koszmar ale coż podyktowany warunkami atmosferycznymi :)).
Atrakcji na miejscu mieliśmy sporo. przede wszystkim fantastyczne jezioro, na którym moja rodzinka godzinami pływała rowerami wodnymi . Ja siedziałam na pomoście czytając w oczekiwaniu na resztę :)




Odwiedziliśmy fantastyczny Skansen Maszyn Rolniczych w Jemiołowie. Bardzo fajne miejsce pośrodku małej malowniczej wsi. Wszystko mogli namacalnie wypróbować co wszystkim ogromnie przypadło do gustu.



Znalazłam bardzo ciekawą "maszynę rolniczą" :).



Spacerując po Skansenie natrafiliśmy na drzewo mirabelek. Jak dawno ich z Panem nie jedliśmy -- pychotka .Co sobie powspominaliśmy to nasze :)


Na młodym największe wrażenie zrobiła wycieczka na Pętlę Boryszyńską. Zeszliśmy 15m w dół do bunkrów, zimno , ciemno ale jak to chłopak zafascynowany militariami był w siódmym niebie, dziewczyny zresztą też nie narzekały :). Muszę przyznać że wiele się tam zmieniło przez 10 lat- na lepsze oczywiście :)afi


Ostatniego dnia odwiedziliśmy Zoo Safari co każdemu z nas przypadło do gustu. Najbardziej urzekły nas biegające między zwiedzającymi małe dziki :)




Jeszcze przed wyjazdem bardzo spodobała mi się ta  kamizelka . postanowiłam ją młodej wydłubać co zajęło mi jakies 3 godzinki :) oczywiście z przerwami. Oto efekt :) Miałam motek Czterdziestki grafitowej i starczył . Młoda mała jest :)


A po powrocie czekała na mnie przesyłka :))))) oczywiście włóczkowa. Zdjęcia przy okazji :) już zaczęłam robić sobie komin z zielonej Alize Cashmira :))


Google Website Translator Gadget